Close

Równi na drodze

Równi na drodze

Ostatnie statystyki wskazują jednoznacznie, że w minionych latach, na polskich drogach doszło do kilkuset wypadków drogowych, jakie były typowym zderzeniem auta ze zwierzęciem. W związku z tym dominująca okazała się tu nieuwaga i nieostrożność ze strony zmotoryzowanych. Jakie praktyki bezpiecznej jazdy zachować, żeby nie było kłopotu z podobnymi kolizjami, które w wielu przypadkach są naprawdę dużym ryzykiem? Zapraszamy do poniższych fragmentów.

Najczęściej między sezonami

Między końcem zimy, a początkiem wiosny, a także przed początkiem jesieni, a w końcówce lata, dochodzi do wyżej wymienionych wypadków drogowych, w których mowa o potrąceniu zwierzęcia przez zmotoryzowanego. Często, dużo poważniejsze w skutkach są to zdarzenia dla samych zmotoryzowanych niż dzikiej zwierzyny . Dlaczego akurat między sezonami takich przypadków nieszczęśliwych spotkań ze zwierzętami jest najwięcej? Wynika to głównie z tego względu, iż pomiędzy porami roku dochodzi do najsilniejszej aktywności zwierząt leśnych. Przede wszystkim tyczy się to godzin bardzo wczesnych, a także zmierzchu. Niestety, to poprzez wycinanie drzew i terenów leśnych, a co za tym idzie przecinanie szlaków wędrówek dzikiej zwierzyny, dochodzi bardzo często do wyskakiwania pokaźnych okazów jeleni, saren czy dzików na szosy. Jakoś muszą się one przemieszczać, więc rozbudowa infrastruktury drogowej generuje takie sytuacje.

Co w nagłym momencie?

Kiedy dojdzie do zdarzenia, że zwierzę wyskoczy nam przed auto, koniecznie starajmy się zahamować. Zwolnijmy tempo jazdy raz popatrzmy na to, co się dzieje dookoła – czy wokół nas są jeszcze inni uczestnicy ruchu drogowego, czy pozostajemy sami. Starajmy się nie oświetlać gwałtownie dzikiego zwierzęcia, aby nie zwracać na siebie jego uwagi. Pozwólmy mu bezpiecznie i spokojnie odejść. Można jednorazowo zamrugać światłami, czy też skorzystać z klaksonu, aby zwierzę „przepędzić”, ale nie za długo wykorzystujmy takie sygnały dźwiękowo-wizualne, bo możemy tylko rozjuszyć zwierzę, które i tak jest w popłochu, nie wiedząc, co się dzieje.

 Artykuł przy współpracy z